Pamiętam jak kilka lat temu, zadawałam sobie to pytanie, kim jest wirtualna asystentka. Miałam z tyłu głowy jakieś określenie tego, ale nie wiedziałam jak je dokładnie zdefiniować. Wtedy pojawił się ten innowacyjny zawód. Interesowałam się tym ale pracując na etacie, odłożyłam go na lepszy dla mnie moment. Kiedy nastał ten moment, wróciłam pełna energii z pewnym planem i tak założyłam działalność gospodarczą, świadcząc usługi zdalne.

Wirtualne wsparcie.

Wirtualna asystentka jest dla Ciebie zdalnym wsparciem w zadaniach, które przybierają w sile. W związku z tym doskwiera Ci permanentny brak czasu oraz czujesz, że tracisz energie na listę działań do wykonania. Ogromnym plusem jest fakt, że minimalizujesz koszty związane z zatrudnieniem etatowego pracownika.

Wirtualna asystentka jest również przedsiębiorcą, z którym rozliczasz się finansowo tylko z rzeczywistego przepracowanego czasu i unikasz zbędnych i dodatkowych kosztów.

Brzmi nieźle, prawda?

Pewnie, że tak jest. Chciałam się rozwijać i realizować. Czułam również, że utknęłam gdzieś pomiędzy etatem a marzeniami. Stwierdziłam jednak, że nie warto rozdzielać tego na różne czynniki, które finalnie i tak nie przyniosą żadnego efektu. Miałam od dawna w głowie plan. Wiedziałam, że mam dużą samodyscyplinę i chęć do ciągłej nauki, gdyż ta praca tego wymaga. Nie oszukujmy się, to nie jest wykreowany świat, jaki nam pokazują, że pracownik zdalny lub posiadający własną firmę ma totalny komfort i bezstresowy styl, bo pracuje z każdego miejsca na ziemi. Nic bardziej mylnego. Wirtualna asystentka ma również szereg zadań od budowanie własnej marki po wszystkie finansowe kwestie związane z utrzymaniem firmy.

Radość o poranku.

Najważniejszym aspektem dla mnie jest nastawienie do pracy. Wiem, że nie ma też idealnego obrazu takiego poranka. Ważne jest jednak to, że czas jakby płynie wolniej. Pracowanie w takim formacie jest dla mnie kluczem do mojego komfortu. Każde zadanie po ustaleniach z klientem planuje, terminowość dla mnie jest najważniejsza. Czasem są sytuację, kiedy trzeba usiąść w nocy. Szczególnie weekend poświęcam, aby skupić się na swoim biznesie i nawet nie wiem, kiedy weekend ucieka. Dla mnie odpoczynkiem jest mój azyl i miejsce, w którym pracuje. Najważniejsze, aby znaleźć jakiś plan działania dla siebie i umiejętnie dążyć do jego rozwoju.

Dziś wstałam o niemożliwej dla człowieka godzinie. Wykorzystałam to, aby zrobić sobie pyszną kawę z mlekiem ryżowym i skrobnąć parę słów. Bardzo fajne uczucie mimo ogromnego zmęczenia. O to chyba właśnie chodzi, aby nawet w momencie gorszego dla nas dnia znaleźć w sobie tę energię. Za to uwielbiam pracę zdalną.