Dużo mówimy i czytamy o motywacji i szeroko pojętej samodyscyplinie. Szczególnie tyczy się to pracowników zdalnych oraz kobiet, które pracują jako wirtualna asystentka. Pamiętam, jak pracując na etacie, dbałam o każdy detal pracy. Było dla mnie ważne poukładanie całej przestrzeni, aby móc się w niej skoncentrować i być jak najbardziej produktywną.

Dziś pracując zdalnie, potrafię poukładać swoją przestrzeń i wyznaczać priorytety, mogę śmiało powiedzieć, że praca zdalna jest tym, o czym marzyłam. Jednakże nie jest to praca dla wszystkich.

Porządek zaczyna się w głowie

Wolny czas spędzałam różnie. Rozmyślałam co będę robić następnego dnia w pracy, a czasem wyczerpana nie miałam ochoty na gotowanie. Zdrowie odżywianie? Tyle się o tym mówi, to jest dla ludzi, którzy mają dużo czasu na komponowanie posiłków zgodnych z ”trendami”. Takie miałam myślenie i było ono błędne.

Samodyscyplina to ważna cecha. Warto ją zachowywać nie tylko w wirtualnej asyście, ale również jako pracownik określonej firmy i w życiu osobistym. Nastał taki dzień, kiedy mój organizm się zbuntował. Po długich rozmyślaniach i szukaniu rozwiązania na lepsze samopoczucie organizm sam zadecydował, że chce podążać zupełnie inną drogą, niż ta, do którego go zmuszałam. Nietolerancje pokarmowe i alergie zmusiły mnie do zmiany stylu życia.

Każdego miesiąca czułam jak mój umysł i organizm się regeneruje. W wieku 28 lat zrozumiałam, że żołądek zaczyna się w głowie! Lepiej późno niż wcale, albo lepiej późno niż później ☺. Nie bez powodu o tym piszę. Poukładanie wolnej przestrzeni i całej życiowej karty menu, pozwoliło mi na całkowicie inne spojrzenie i nowe zdrowe nawyki, które działają na mnie jak mocna kawa espresso.

Wracając do motywacji…

Słuchałam kiedyś bardzo mądrego człowieka. Earl Nightingale był amerykańskim mówcą, którego idea niosła rozwój w aspekcie charakterów ludzkich oraz szeroko pojętego zagadnienia istnienia. Tematy egzystencji i całej filozofii związanej z naszym bytowaniem to jedne z moich ulubionych tematów!

Jako mówca motywacyjny uczył, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, co dostajemy za darmo. A to, co otrzymaliśmy darmowo od losu, to nasz największy atut i siła. W jego opinii jest to nasz umysł i cały nasz byt. To dzięki niemu jesteśmy w aktualnym miejscu rozwoju, możemy cieszyć się z drobnych rzeczy, pokonywać różne preszkody i cały czas dążyć do osiągnięcia upragnionego celu. Tylko czym jest ten cel? Kiedy czujemy się człowiekiem sukcesu?

Otóż Earl Nightingale określa mianem człowieka sukcesu, każdą, ale to każdą osobę, która robi w życiu to, co sobie założyła. Jeżeli marzyłaś albo marzyłeś o byciu nauczycielem i zostałeś nim, to już osiągnąłeś swój sukces. A może miałaś marzenie, aby być najlepszą matką na świecie, i zajmować się najlepiej domem jak możesz? Nie wstydź się tego, skoro to było Twoje marzenie, osiągnęłaś zamierzony cel i stałaś się zwycięzcą!

Statystycznie wiele młodych ludzi zakłada sobie cele do realizacji. Większość z nich poddaje się i dyskwalifikuje na starcie przy zderzeniu z rzeczywistością, zapominając o największym narzędziu, jakim posiadają – umyśle.

Doceńmy to, co mamy!

Dziś uświadomiłam sobie, że wszystkie założenia, które planowałam w ciągu ostatnich 5 lat- zrealizowałam. Nie wszystkie były tak ukształtowane, jak sobie wymarzyłam, ale byłam dokładnie w tym miejscu, w jakim chciałam być. Więc dlaczego nie mam być z siebie dumna? Oczywiście, że jestem.

Stałam się pracownikiem zdalnym. Jako wirtualna asystentka zmagam się z różnymi celami, które sobie zakładam. Jedne cele są osiągalne szybciej, drugie wolniej. Czasem muszę złapać oddech, przypomnieć sobie, dlaczego się tu znalazłam i jak bardzo chciałam tu być i zacząć na nowo kroczyć swoją wymarzoną ścieżką.

Umysł jako największe narzędzie, jakie posiadamy często również lubi płatać figle. Czasem nas zaskoczy lekkim brakiem motywacji, a czasem przypływem ogromnego flow i energii. W pracy zdalnej jako wirtualna asystentka często czujemy się samotne. Zależy to już od nas, jak definiujemy samotność. Osobiście nie traktuję tego tak, że jestem osobą zdaną na siebie, odizolowaną od realnego świata zawodowego. Zawsze lubiłam pracować w ciszy i spokoju. Kontakt z klientami oraz osobami z branży nadal przypomina mi, że nie jestem schowana gdzieś w szufladzie a moja praca to imaginacja.

Na tym kończę poruszany dzisiaj temat. Nie bójmy się wyznaczać sobie cele i podążać za nimi. Wszystko jest kwestią umysłu i naszego nastawienia. Sukcesem już jest to, co osiągnęliśmy tu i teraz.